Właśnie we wspomnianym 2011 roku Laleh uczestniczyła w programie Så mycket bättre.
Program jest swego rodzaju muzycznym Big Brotherem (choć na wyższym
poziomie): uczestnikami są znani muzycy, których producent zamyka w
odosobnieniu na osiem dni w domu wśród malowniczych pejzaży Gotlandii.
Każdy artysta ma „swój” dzień, kiedy to reszta towarzystwa wykonuje tylko jego utwory. Na marginesie – idea programu jest tzw. formatem
telewizyjnym, który szwedzki kanał TV4 zakupił z Holandii.
We wszelakich programach typu reality show
znajduje się zawsze postać szczególnie uwielbiana przez publikę. Jak
łatwo można się domyślić, to właśnie bohaterka niniejszych wpisów
oczarowała widzów. Bodaj najbardziej brawurowym występem artystki było
wykonanie utworu Tomasa Ledina Just nu vill jag leva (który zresztą reprezentował w 1980 roku Szwecję na wspominanym już festiwalu Eurowizji). Wpierw oryginał:
A teraz - piosenka a’la Laleh:
Wreszcie, dwa miesiące temu, dokładnie 25 lutego br., światło dzienne ujrzał najnowszy album artystki pt. Sjung (Śpiewaj). Rozpocznijmy, dla odmiany, od utworów anglojęzycznych:
Z kolei w jednej ze szwedzkiej kompozycji pt. Vårens första dag (Pierwszy dzień wiosny) znaleźć można wyraz euforii z powodu nastania cieplejszej pogody po zimie:
Rok później Laleh wydała swój drugi album pt. Prinsessor (Księżniczki).
Podobnie jak w poprzednim przypadku artystka skomponowała całą
muzykę, napisała wszystkie teksty i zagrała na wszystkich instrumentach,
jedynie do czterech utworów zapraszając znajomych muzyków. Oto małe co
nieco – wpierw po angielsku: Closer by Laleh on Grooveshark
Na
płycie znalazła się kompozycja, która w swej warstwie tekstowej porusza
ważne wydarzenie z życia artystki: w 1994 roku ojciec Laleh utopił się
podczas ratowania życia tonącej kobiecie. Na pogrzeb przyszło dziesięć
tysięcy osób, by wyrazić swój szacunek dla bohatera. W utworze Far har lärt mig (Ojciec mnie nauczył) artystka dokonuje przeglądu wartości wyniesionych z domu rodzinnego:
Wątek
rodzinny pojawia się również w piosence tytułowej, w której mówi się,
że warto żyć i umierać jak żołnierze, a prawdziwych księżniczek już nie
ma:
Trzecia płyta o angielskim tytule Me and Simon
ujrzała światło dzienne w 2009 roku. Także tu Laleh była autorką,
wykonawczynią i producentką muzyki. Trzyletnia przerwa spowodowana była
przeprowadzką artystki na północ Szwecji do regionu Västerbotten. Laleh
twierdzi, że chciała odpocząć po swych pierwszych muzycznych sukcesach i
spojrzeć z dystansem na świat. Tradycyjnie, kilka utworów w języku
Albionu: Big city love by Laleh on Grooveshark
W utworze Farda
Laleh znów śpiewa (i to jak!) po persku. Po raz kolejny internet służy
pomocą i podpowiada, iż tekst jest wyznaniem pragnienia bliskości dwóch
zakochanych:
Echem przeprowadzki na północ jest piosenka Bjurö klubb, nawiązująca w nazwie do cypla Bjurö, gdzie podmiot liryczny spędził bogate we wspomnienia chwile:
Ponadto, najwytrwalsi czytelnicy niniejszych łamów pamiętają pewnie poniższą kompozycję, która pojawiła się w we wpisie o śniegu. I nic dziwnego, gdyż jej tytuł to, po prostu, śnieg:
Miejmy
nadzieję, że wiosna zagościła na dobre. Uczcijmy jej przyjście zatem
porcją muzyki w wykonaniu jednego z najlepszych szwedzkich głosów
młodego pokolenia.
Pani nazywa się Laleh Pourkarim i prezentuje się następująco:
Artystka
urodziła się 10 czerwca 1982 roku w Iranie (pozwolę sobie zabłysnąć
erudycją: jej imię i nazwisko zapisane po persku to لاله پورکریم) jako
córka opozycyjnego działacza Houshanga Pourkarima. Rok później cała
rodzina uciekła przez Azerbejdżan i Białoruś do Szwecji, gdzie osiedliła
się na göteborskim osiedlu Hammarkullen.
Pierwsze „wyjście na świat” młodej gwiazdy muzyki miało miejsce... na wielkim ekranie. W 2000 roku nakręcono film Jalla, jalla! (arab. Szybciej, szybciej!),
będący obyczajową komedią pomyłek rozgrywającą się na styku środowisk
emigrantów oraz „tubylców” w Szwecji (nad Wisłą film znany jest pod
nazwą W obcym kraju).
Pięć lat później, w 2005 roku, Laleh wydała swój pierwszy album o jakże oczywistym tytule Laleh. Oto dźwiękowa próbka debiutu: Live Tomorrow by Laleh on Grooveshark
Jak
wiadomo, nie samym angielskim człowiek żyje, więc artystka na swym
debiutanckim albumie wykonała również piosenki w języku szwedzkim. Ot, na początek
mocny akcent – utwór pt. Bostadsansökan (Podanie o mieszkanie), będący
apelem do monarchy o możliwość zamieszkania na zamku królewskim:
Czy też portret pewnego mężczyzny, który żuje wafelek Kex (Han tuggar Kex):
Han Tuggar Kex (Aukustisk) by Laleh on Grooveshark
Ponadto,
na płycie znalazła się również kompozycja po persku. Według
znalezionego w sieci tłumaczenia tekst zdaje się być zapisem
skomplikowanych stosunków damsko-męskich w związku:
Album
trafił, oczywiście, na szczyt listy bestsellerów, a krytycy prześcigali
się w pochwałach. Przykładowo: felietonistka czasopisma Expressen
(wtedy, obecnie Aftonbladet), polskiego pochodzenia Natalia Kazmierska
napisała, iż piosenkarka jest nieodparcie cool i tajemnicza w porównaniu ze stękającymi, bladymi gwiazdkami popu z gitarami i fryzurami niczym trolle. I nie ma co się dziwić – Laleh stworzyła kawał dobrej muzyki.
Słuchając płyty nie należy zapomnieć, iż utwory nagrywane były w ciągu dwóch lat w... garażu artystki!
Czasami informacje z rynku nieruchomości wyraźnie podgrzewają atmosferę. W minionym tygodniu szwedzkie media poinformowały o sprzedaży dwóch wyjątkowych budynków.
Pierwszy z nich to nie byle co – widoczny z (prawie) każdego miejsca w Malmö drapacz chmur Turning Torso.
Owo cudo znajduje się dokładnie tutaj– na terenie dawnej przemysłowej dzielnicy portowej Malmö. Idea powstania tak spektakularnej konstrukcji związana jest ściśle ze zmianami, zachodzącymi w mieście.
Przez niespełna 30 lat symbolem tego trzeciego co do wielkości miasta Szwecji była masywna suwnica stoczni Kockums:
W 1998 roku zaprzestano budowy statków w Malmö, a cztery lata później suwnicę za symbolicznego dolara odkupiła stocznia Hyundai Heavy Industries w Korei Południowej. Po zamontowaniu dźwigu w tamtejszym mieście Ulsan przemalowano konstrukcję na czerwono. Podobno Koreańczycy określają suwnicę jako „łzy Malmö”, gdyż rzekomo mieszkańcy miasta mieli płakać, gdy metalowe elementy suwnicy odholowywano od lądu.
W ten sposób z miasta zniknął element będący przez dekady dominantą horyzontu. Zapełnienie tej pustki było tylko kwestią czasu.
W 1999 roku Johnny Örbäck, ówczesny dyrektor przedsiębiorstwa mieszkaniowego HSB, miał zobaczyć w broszurze reprodukcję rzeźby hiszpańskiego architekta, Santiago Calatravy, przedstawiającą geometryczną formę nawiązującą do męskiego tułowia i zatytułowaną Twisting Torso.
Można jednakże natrafić na źródła, przeczące takiej genezie powstania budynku. Jakkolwiek by nie było, Calatrava (poniżej) rozpoczął prace nad docelowo najwyższym budynkiem w Skandynawii.
Projektowanie i budowa trwały łącznie sześć lat i w 2005 roku budynek oddano do użytku.
Kilka faktów o budowli:
Wysokość: 190 m.
Liczba pięter: 54.
Liczba wind: 3 dla części mieszkalnej i 2 dla części biurowej.
Liczba klatek schodowych: 1.
Liczba segmentów: 9.
Liczba pięter w każdym segmencie: 5.
Powierzchnia każdego piętra: 400 m kw.
Skręt od parteru do ostatniej kondygnacji: 90 stopni.
Liczba mieszkań: 147.
Łączna powierzchnia mieszkań: ok. 13 500 m kw.
Liczba mieszkań w segmencie: 3-9.
Łączna powierzchnia biurowa: ok. 4 000 m kw (położone w pierwszym i drugim segmencie).
Dwa najwyższe piętra – 53. i 54. – to przestrzeń konferencyjna do wynajęcia.
Na 43. piętrze znajdują się trzy pokoje hotelowe dla gości.
Sauna: dwie na 43. piętrze.
Sala gimnastyczna: na 43. piętrze.
Pokoje z panoramicznym widokiem: dwa na 43. i 49. piętrze. Miejsca siedzące dla 20 osób.
Sala imprezowa: na siódmym piętrze. Miejsca siedzące dla 30 osób.
Lokatorzy mogą wynająć miejsce w piwniczce na wino.
Lokatorzy mają do wyłącznej dyspozycji osiem biur.
Całodobowa recepcja (rzadkość w Szwecji).
Możliwość skorzystania z usług concièrge.
Wszystkie okna można otwierać, lecz tylko do pewnego stopnia.
Czyszczenie okien z zewnątrz jest wliczone w czynsz.
Nie byle co...
Koszt budowy budynku wyniósł ok. 1,6 miliarda koron (na ówczesną wartość ok. 800 milionów złotych). Początkowo planowano sprzedawać mieszkania na własność, lecz okazało się, że chętnych było bardzo niewielu (co nie dziwi, jeśli wziąć pod uwagę cenę trzypokojowego apartamentu na poziomie czterech milionów koron i miesięczny czynsz rzędu czterech tysięcy koron). Dlatego też zadecydowano o oferowaniu mieszkań na wynajem.
Przedsiębiorstwo HSB podaje, że poprzez sprzedaż Turning Torso chce pozyskać kapitał, który ulokuje w większą liczbę nowych mieszkań o nieco bardziej „przyziemnym” charakterze.
Jeśli zatem macie, Szanowni Czytelnicy, trochę drobnych – śmiało siadajcie do negocjacji z HSB.
A druga nieruchomość na sprzedaż? Jest ona mniej okazała, lecz mieszka(ł) w niej jeden z najbardziej znanych obywateli szwedzkich – goszczący niegdyś na niniejszych łamach Zlatan Ibrahimović. Dzięki uprzejmości paparazzi wiemy, że jego willa wygląda tak:
Próba spieniężenia domu związana jest z ogłoszoną niedawno decyzją piłkarza o planach na piłkarską emeryturę: gdy kontrakt z Milanem wygaśnie w 2014 roku, Zlatan wraz z konkubiną Helen planują osiedlić się w USA. Oznacza to, ku niepocieszeniu Szwedów, iż bodaj największa gwiazda szwedzkiego futbolu nie zakończy swej kariery w ojczystej ekstraklasie.
Dziękuję
wszystkim, którzy przybyli w piątek do Hali Gdynia na moje wystąpienie.
Mała sala była szczelnie wypełniona osobami zainteresowanymi Północą – takie chwile podnoszą na duchu:) Oto kilka zdjęć ze strony Organizatora (fot. Adrian Larisz):