środa, 4 lipca 2012

Wrzeszczący Finowie

Część z PT Czytelników pamięta zapewne pochodzący z 2003 roku film fińskiego reżysera Miki Ronkainena pokazywany w Polsce pt. Wrzeszczący faceci. Dziś poniekąd z okazji rozpoczęcia się w Gdyni bodaj największego polskiego festiwalu muzycznego co nieco o północnoskandynawskim szaleństwie i zacięciu.

W 1987 roku niejaki Petri Sirviö podczas upojnego wieczoru w barze podjął decyzję o założeniu męskiego zespołu wokalnego. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ów swoiście rozumiany chór miał zajmować się wcale nie śpiewem, lecz... wrzaskiem. W położonym pośrodku Finlandii mieście Oulu powstał zatem jedyny w swoim rodzaju ansambl, który dzięki zdecydowanie nieprzeciętnemu stopniowi odchylenia od normalności stał się już żywą legendą.

Od pomysłu już tylko krok do zebrania grupy dwudziestu śmiałków oraz rozpoczęcia wystepów. Dziś zespół Mieskuoro Huutajat liczy sobie trzydziestu członków i stał się już nie tylko bohaterem wspomnianego filmu dokumentalnego, lecz także jednym ze sztandarowych produktów eksportowych Finlandii (może na skale nieco mniejszą, niż Nokia i Muminki, lecz mimo to rozpoznawalnym).

Kolektyw wokalny słynie m. in. z obowiązkowego wykonywania podczas koncertów zagranicznych hymnów goszczącego kraju. Gwoli ścisłości dodajmy, iż nie zawsze spotyka się to z aprobatą miejscowych... Oto kilka co bardziej spektakularnych próbek chóralnych hymnów:

prezentowany już szwedzki:



śp. radziecki:



francuski (którego wykonanie było nieomal oprotestowane przez urzędników znad Sekwany):



amerykański:



Skoro był hymn USA, to powinien być i wstęp do tamtejszej konstytucji (niech pikanterii doda miejsce wykonania: nowojorskie MoMA):



W tymże kraju zdarzało im się również przeprowadzać rozmaite performance:



Tu Finowie komunikują nam, że są dobrzy:



A tu fińska wersja Nad pięknym, modrym Dunajem:



Nie omieszkali również wykrzyczeć własnej wersji Waterloo Abby podczas jubileuszu półwiecza konkursu Eurowizji:



A na ziemi rosyjskiej śpiewają słynny radziecki evergreen popowy Пусть всегда будет солнце (Zawsze niech będzie słońce):



Petri Sirviö nie jest bynajmniej mizoginem, gdyż niedawno został dyrygentem... żeńskiego chóru krzyczących wokalistek pod nazwą Rooparit (Wrzeszczące). Panie stanęły dokładnie na fińsko-szwedzkiej granicy i wykrzyczały piosenkę Hooked on a feeling (tak, tę ze słynnym fragmentem uga-czaka-uga-uga). niestety, nie udało mi się dotrzeć do żadnych zapisów dźwiękowych wydarzenia, a jedynie do zdjęć:

 













I niech ktoś mi powie, że Skandynawia jest nudna...

PS. Dla chętnych: oficjalna strona oraz profil na Facebooku.

1 komentarz: